Czytam Wasze maile w sprawie sesji a w nich pytania od kobiet w moim wieku: „czy nie jestem za stara na sesję?”
I tak sobie myślę zawsze: „no hej Dziewuszko, ja tam w podartych jeansach i na koncerty i na rower po Berlinie – jak Ty za stara, to i ja. A ja nie zamierzam jeszcze czuć się staro!”
Zastanawia mnie jednak, dlaczego jest w nas takie poczucie, że mamy granice przydatności do pewnych rzeczy?