Budyń a wspomnienia - czyli dlaczego sesja ciążowa to dobry pomysł.

Budyń a wspomnienia - czyli dlaczego sesja ciążowa to dobry pomysł.

Gdyby nie ten pagórek na brzuchu, środa byłaby raczej zwyczajnym dniem. Nie ma co udawać. Czasami środy powinny skończyć się już po porannym umyciu zębów. Ale skoro Ala już te zęby umyła, to od razu nastawiła pranie. Tak zupełnie przy okazji przetarła też zlew. Potem przystanek kuchnia. Mała kawa. Szybki łyk. I trzeba budzić Jagodę do przedszkola.

- A mi się iść wcale nie chce dziś - rzekła latorośl sennym tonem.

- Nie chce? To coś nowego, a dlaczego?

- No bo pada…i jusz!

- Aaaa? Pada, no tak, to racja. Zdecydowanie jest to argument. Nie ma problemu. Mamy dwie opcje. Zostajesz w domu, gotujesz obiad, przesadzasz tego kwiatka co mu się sama doniczka rozbiła. Dwa prania jeszcze i tam kurz w tych kablach za telewizorem przyda się ogarnąć….

- Albo? No ta druga opcja? Obejrzymy bajki i zrobimy budyń????

- Tak, ale to zaraz po tym, jak pójdziemy do mnie do pracy, ja załatwię kilka spotkań a Ty porysujesz sobie siedząc cichutko przez jakieś 6 godzin i potem….

- W sumie to jednak mało dziś pada, to ja to przedszkole jednak wybiorę. Tak sobie myślę, wiesz! Może tam ktoś da budyń… a wiesz, że ja bym chciała czekoladowy a oni zawsze dają ten jasny a ten to jak gluty wygląda, jak się go wymiesza. Tak wiesz normalnie ble, ble i chłopaki wtedy głośno smarkają i wcale się nie chce…. A myślisz, że ten budyń to on jest z glutów, czy z czego?

- Pewnie waniliowy, Kochanie, ubieraj się, bo już trzeba wychodzić.

- A ta wanilia to coś fajnego, czy co? Czy to jakieś coś, co jest z zaczarowanego lasu? Takiego z sarenkami, co mają takie słodkie oczy, takie wiesz wielkie, jak koraliki, takie koraliki z ładnej sukienki, a nie takiej wiesz, z porysowanymi…..

- Wsiadaj sarenko do auta.

- A wiesz, że ja lubię zwierzątka, baaardzo. Te milusie najbardziej. Króliczki…. A mamo, a wiesz, że to jutro to przedstawienie i ja tam jestem kwiatuszkiem i zrobimy dziś kostium cały wieczorem co? Taki kolorowy. Cały zrobimy.

- Jak przedstawienie?!!!

- No tak, kwiatuszek. Jutro. Zapomniałaś?

O rety! Zapomniała. Czyli jeszcze trzeba papierniczy. Zdążyć. Kiedy? Może po drodze na spotkanie.

- Mamo, a nie powinnaś tu skręcić?

Powinna była.

Praca, papierniczy, spotkanie. Środa. Zepsuty przejazd, korek…. Szybko, szybko…. Dlaczego zawsze wszystkie miejsca parkingowe są zajęte? I czy musi tak strasznie padać?

- Dobra, zaparkuję po drugiej stronie.

Parasol, klucze…. Gdzie ten czip do otwierania przedszkola? Teraz zostało do pokonania tylko kilka wykopów. Skulona pod parasolem, próbująca się ochronić przed zacinającym deszczem. Wtedy dzwoni telefon. Pan oferuje panele fotowoltaiczne…. Przejeżdżający samochód chlapie błotem. Zielone już miga. Szybciej. Szybciej. Telefon ląduje w kałuży na ulicy. Czerwone. Auta ruszają, telefon nie ma szans.

- Świetnie!

Wpada do przedszkola. Zdyszana. Przemoczona. Wściekła.

- Co za dzień! Jeszcze ten telefon! Ech!

W szatni mija mamę Uli przyjaciółki Jagody. Wzdychają sobie na pogodę.

Jagoda wybiera z sali.

- Mamo, mamo a Ula będzie miała siostrzyczkę i jej mama miała o taaaaki pagórek na brzuchu…. I wiesz…. To pięta była! Normalnie pięta, śmieszne, nie?! Była a potem nie było. A ja też miałam takie pięty? Takie o, takie pagórkowate? Co znikają i się pojawiają? Miałam? A Ula ma już zdjęcia z dzidziusiem, wiesz?

- Jak zdjęcia z dzidziusiem? Dzidziuś jeszcze w brzuszku Kochanie.

- No normalnie. Z Dzidziusiem! Przez brzuszek. Z mamą i tatą i dzidziusiem. I w eleganckiej sukience. Z plamą od soku trochę, ale z dzidziusiem!!! I jej mama ma taaki duży ten brzuch a taka jest mała. A ten brzuch duży, duży jak balon jakiś albo coś. A ty też miałaś taki brzuch? A jak szłaś to Cię ten balon nie podnosił do góry? A mamo, mamo… Ty też masz zdjęcia z Dzidziusiem przez brzuszek? Mam ja zdjęcia przez brzuszek? W balonie. Mam? Mam, mamo?

- Miałaś. Twój Tata mi robił - tym telefonem, co go już nie ma.

„Nie było żadnej specjalnej okazji, jednak zdjęcia dodają mi pewności siebie” - opowieść Gosi

„Nie było żadnej specjalnej okazji, jednak zdjęcia dodają mi pewności siebie” - opowieść Gosi

Wojtek w Gazecie Senior

Wojtek w Gazecie Senior