O tym, jak Patrycja nie chciała Tomka - czyli jak się ma pogoda do randek

O tym, jak Patrycja nie chciała Tomka - czyli jak się ma pogoda do randek

Mój dziadek był przystojniakiem. Elegancki, kulturalny, męski, odpowiedzialny, ale z nutą zawadiactwa w spojrzeniu. Był stolarzem, robił piękne meble, malował też niesamowite akwarele na szkle. Lubił tworzyć, spełniał się w tym. To chyba po nim mam w sobie artystyczne zapędy. Widać też, że nie traktował życia całkiem serio i w skrytości cienia stogu potrafił docenić drobne przyjemności.

Moja babcia była z zewnątrz delikatna, trochę jakby była z porcelany i mogła się rozsypać, a jednocześnie emanowała z niej wielka siła i spokój. Tak ją pamiętam, wlewającą żółtka w wysypaną na stolnice mąkę i wałkującą makaron na niedzielny obiad. W moich wspomnieniach widzę dłonie, czuję zapachy, ale nie pamiętam twarzy babci. Za to na zdjęciach z jej młodości widzę, że zawsze stawiała na elegancję, nawet wysoko w górach, nawet pewnie kosztem odcisków i skręconych kostek, ale jednak z klasą 😉

Cieszę się, że mam te fotografie i mogę odnaleźć w nich trochę tamtych osób. Zawsze bawi mnie to, że pradziadek na tym zdjęciu zdecydowanie mało odnajduje się w sytuacji. Z kolei wujek (ten w garniturku i krótkich portkach) ewidentnie wolałby wtedy siedzieć na jakimś drzewie. Możliwe też, że niekoniecznie czuł się szczęśliwy, iż uwieczniana jest taka właśnie decyzja fryzjera.

1957 - pierwsza Komunia Święta Marka Szumowskiego.jpg

Ten berbeć na rękach babci to mój tato. Mogło być mu trochę gorąco w tym wełnianym ubraniu 😉 Znam ten stan, co widać na załączonym poniżej zdjęciu. Oto ja i mój tato w tym samym wieku, mierzący się z podobnymi przeciwnościami losu. Wydarzenia te dzieli jakieś 30 lat, ale pewne prawdy i miny pozostają uniwersalne. Choć wydaje mi się, że to mogła być też moja pierwsza randka, no cóż 😉 Już wtedy mogliśmy się Tomkiem przekonać, że odpowiedni dobór stroju do pogody to zdecydowanie ważna rzecz w kontaktach towarzyskich.

Co najbardziej cenię sobie w zdjęciach, to relacje, emocje między ludźmi. Powyższe zdjęcia obrazują nam całą historie tego dnia w Zoo. Gdy kawaler próbował i próbował, ale ewidentnie chemii nie było, ukryć się nie da.  

Portret może nam dużo powiedzieć o nas samych, ale to nasi bliscy wypełniają nasze życie. To jak reagujemy na nich, jak się na nich patrzymy, jak oni na nas patrzą. Po latach zestawiamy sobie te historie, rozszyfrowujemy spojrzenia i gesty, przypominamy sobie, co do siebie mówiliśmy, karmimy się wspomnieniami tego czasu, gdy byliśmy razem.

Właśnie zachowanie tego razem spędzonego czasu, jest najcenniejszą pamiątką. Chwila, gdy jest luz, spokój, gdy można odpuścić. Można wtedy na przykład położyć się na chwilkę i potulić, poszeptać sobie do ucha.

Studio Trzy Koty - sesja pary IMG_4159.jpg

Potem to już można napić się mocnej kawy z eleganckiej filiżanki. A wiadomo, eleganckie filiżanki należy trzymać zgodnie z etykietą dworu, a to wcale nie takie łatwe, gdy dzień jeszcze młody a to Twoja pierwsza kawa. Koniec końców nie ma co pozwalać, żeby stygła.

Studio Trzy Koty - sesja pary IMG_3538 kopia.jpg

Wtedy on powie coś o tym jak to uwielbia chodzić na długie zakupy i że wybieranie odcienia lakieru do paznokci daje mu taki ogrom frajdy, że już zupełnie nic więcej mu do szczęścia nie trzeba. I że jakby ktoś dawał mu porsche w zamian za rezygnację z dwugodzinnego obserwowania, jak jego kobieta mierzy 16 identycznych par szpilek, to powiedziałby: „nie kolego, nie chcę porsche. Wolę zakupy, to jest mój ukochany sposób spędzania każdej soboty”. Ona przez cały czas tego monologu nie może się przestać śmiać i ma ochotę już go udusić.

Studio Trzy Koty - sesja pary IMG_6498 kopia.jpg

Przecież kocha go nawet wtedy, gdy on cały wieczór spędza wybierając nowe felgi do auta a potem w drodze do pracy opowiada jej ze szczegółami, które były najlepsze i dlaczego i że ten sprzedawca to generalnie zna się na rzeczy, bo doradził mu jeszcze takie nowe śruby i teraz to już wszystko będzie najlepiej, jak tylko znajdzie nowe opony na lato, ale w zasadzie to musi starannie przemyśleć, czy może jednak całoroczne deszczowe nie byłyby jednak bardziej sensowne. Uśmiecha się więc do niego i wie, że deszczowe też będą spoko przecież, chyba, że… ale to zostawi już sobie.

Studio Trzy Koty - sesja pary IMG_6507 kopia.jpg

Czasami pani fotograf przypomni, że Daga na ich pierwszej sesji powiedziała, że ona się nie nadaje do zdjęć zupełnie. Wtedy wszystkie będą się śmiać, szczególnie pani fotograf. Daga będzie mówić, że zupełnie tego nie pamięta, co starsza siostra tylko skwituje śmiechem.

Studio Trzy Koty - sesja siostry IMG_7545 kopia.jpg

Kiedy były małe to różniły się zdecydowanie bardziej. Może mama opowie o tym, że Daga była ta szalona a Pati zdecydowanie spokojniejsza. Co się tylko potwierdzi, gdy Daga zacznie opowiadać o swojej podróży do Chin i perypetiach z tym związanych. I dziewczyny będą śmiać się i przypominać sobie wszystkie szczegóły a mama będzie wzruszona, bo pamięta ile się nadenerwowała, ale teraz są już tu razem i mogą się z tego śmiać i jest dobrze.

Studio Trzy Koty - IMG_7755.jpg

A na koniec przy kawie można porozmawiać o kotach, bo może akurat pojawić się Funcik i reklamować swój urok osobisty, który jest oczywiście godny zauważenia a koty z ogromnym urokiem osobistym głaszcze się długo i za uchem szczególnie a wtedy one są głaskane, czyli dokładnie tak jak powinno być. Powstaje też fotograficzna pamiątka tego głaskania, bo wiadomo, że nic bardziej spektakularnego niż głaskanie Funcika nie może się nikomu przytrafić.

Studio Trzy KotyIMG_7327 kopia.jpg

I o tym są właśnie zdjęcia.  O relacjach między nami. Dlatego sesje rodzinne u mnie mają w sobie dużo swobody, uczuć, bliskości, śmiechu. Jest kawa, rozmowa, śmiech, opowieści, czas razem.

Czerpię z moich rodzinnych zdjęć i związanych z nimi historii niezwykłą siłę, bo mówią mi kim jestem, wyznaczają kierunek. Staram się pielęgnować w moich fotografiach, które Wam robię, tą bliskość, którą pokazujecie. Uwieczniam Wasze historie, aby były Waszą kotwicą i drogowskazem, aby dawały wytchnienie i wywoływały uśmiechy na Waszych buziach.

Pisałam Wam już o tym troszkę:

„Jestem za gruba” – czyli powyżej jakiej wagi nie nadajesz się do zdjęć

„Jestem za gruba” – czyli powyżej jakiej wagi nie nadajesz się do zdjęć

„Więcej znaczy inaczej”, czyli czego o zdjęciach nauczył nas Nowy Jork

„Więcej znaczy inaczej”, czyli czego o zdjęciach nauczył nas Nowy Jork