Obalamy mity o tym, jak ubrać się na sesję zdjęciową
Marzy Ci się sesja zdjęciowa. Chcesz się dobrze bawić, znaleźć czas dla siebie. To jedna z przyjemności, która chodzi Ci od dawna po głowie.
Zastanawiasz się: jak to będzie? Jak się przygotować? W co się ubrać?
W internecie znajdziesz przecież wszystko, więc i na te pytania będą odpowiedzi.
Pełna entuzjazmu robisz sobie kawę, siadasz w fotelu, wpisujesz do wyszukiwarki: „jak ubrać się na sesje zdjęciową”?
Dostajesz: 5, 10, 14 wskazówek; 8, 12, 16 zakazów.
A przecież to miało być przyjemne, proste, fajne.
Kawa wystygła. Ty się zagotowałaś. Spokojnie.
Rozprawmy się z tymi mitami, nakazami, zakazami.
Torebka: Twoja najlepsza przyjaciółka, powierzasz jej wszystkie sekrety, tylko ona wie jakiego odcienia szminki używasz, tylko jej powierzasz swoja kartę kredytową i telefon.
Może była Twoim marzeniem albo dostałaś ją w prezencie. Masz do niej sentyment.
Przeglądasz internetowe instrukcje o sesjach zdjęciowych i dowiadujesz się, że taka torebka to nie jest dobry pomysł na sesję zdjęciową, bo ma jedna zasadniczą wadę – logotyp.
Spójrz na nią, uśmiecha się do Ciebie. Mówi: „zabierz mnie”. Spakuj ją. Będziecie się razem świetnie bawić.
Myślałaś o płaszczu i bieliźnie, szpilkach, kapeluszu. Przymierzasz przed lustrem i czujesz się niezwykle, kobieco, trochę tajemniczo, powabnie. Płaszcz jest w paski, taki akcent, plus pięć do elegancji. Uśmiechasz się.
Internet jednak mówi, że nie masz się z czego cieszyć: w internetowych poradach czytasz, że deseń to zły pomysł, że będzie odciągać uwagę od Ciebie.
Serio? Czy trochę kratki, pasków, groszków, kwiatków, jest w stanie odciągnąć od Ciebie uwagę?
Masz ostatnio ochotę na styl z lat osiemdziesiątych. Wygodne bluzy dresowe, spodenki, podkolanówki. Czujesz się w tym dziewczęco, beztrosko, nucisz sobie ulubione utwory i śmiejesz do siebie przed lustrem.
Ale zaraz, zaraz. Tyle koloru, jak to będzie wyglądać? „Będzie nieład”, mówią internetowi specjaliści. Lepiej wybierz wszystko pastelowe, pasujące. Zapoznaj się z teorią koloru.
A kto powiedział, że ma być ład. Idealny ład, idealny porządek. Masz w duszy nutę szaleństwa? Super – pokaż ją.
Zawsze najlepiej wyglądasz i czujesz się w czarnym golfie. To Twój klimat, spokojny, delikatny, lekko sentymentalny. Lubisz siebie taką.
„Sesja to jednak co innego” – przeczytasz –„na takiej sesji to już należy pokazać kobiecość, wybrać coś lekko prześwitującego”.
Zaraz, zaraz, nie dajmy się wciągnąć w takie definiowanie kobiecości. Jesteś kobietą, jesteś kobieca, na swój jedyny i niepowtarzalny sposób. Nie ma na świecie drugiej takiej kobiety. I to właśnie jest piękne.
Masz taki za duży niebieski sweter. I spodnie, kupiłaś kiedyś, skórzane, obcisłe. Chodzisz sobie tak na koncerty do klubów, tak trochę po studencku.
„Pamiętaj” – dowiesz się – „za duże swetry zostaw w szafie. Unikaj obcisłych rzeczy, to w końcu sesja”.
Przypomnij, jak przyjemnie otula Cię ten za duży sweter, uśmiechasz się na samo wspomnienie. Pamiętasz, jak wystrzałowo bawiłaś się na ostatnim koncercie? W tych obcisłych spodniach. Szalałaś do rana. Nie przejmuj się „to tylko sesja”. Spakuj obie rzeczy.
A Ty tak lubisz siebie w bieliźnie. Masz nastrój zrobić sobie właśnie taka sesję. Łóżko, prześcieradło, półcienie, światło wydobywające Twoje ciało, może kot (jeśli przyjdzie).
„Bielizna wpijająca się w ciało jest nieestetyczna” – pisze w zaufaniu Pani fotograf do kobiet.
Pamiętaj, to jest sesja, nie musisz zabierać bielizny wpijającej się w ciało 😉 Weź taką, w której czujesz się dobrze i swobodnie. Jeżeli zdarzy się, że ramiączko się jednak wpije, to zawsze możemy akurat tego nie fotografować.
Sesja to Ty: z torebką lub bez, w płaszczu, dresie, w płaszczu i dresie, golfie, swetrze, spodniach, spódnicy, koszuli, bieliźnie albo bez.
Wróć do tego co pisałam o moim podejściu do ubierania się na sesję.
Baw się dobrze.
Potraktuj sesję jak przygodę, spotkanie z samą sobą. Podejdź do tego z radością i pewnym dystansem.
Ty jesteś sobą i bądź sobą na sesji.