Pozwoli Pan złozyć sobie wyrazy ubolewania
Wiecie jak jest. Środa. Okno. Za oknem ptaki latają. Układa się kot na kanapie, wygląda na świat i sam już nie wie, czy bardziej jest w nim dziś dusza impresjonisty czy abstrakcjonisty.
Czuje się nawet pozytywnie nastawiony do życia. Choć wiadomo, dopiero środa i jednak etat, więc pewne tu obowiązki nie dają spokoju.
Funkcja Behapowca nie jest taka znowu łatwa. Prezes jak to prezes ogarnie spanie i premia kwartalna wpłynie tak czy siak.
A ja? Weź człowieku ogarnij tych Człowieków!
Jak już wskoczysz na stół celem przeprowadzenia kontroli świeżości soczewicy z cebulą to się okaże, że poprzykrywali tak, że ni w ząb pobrać próbek się nie da.
A jak się nawet już uda jakaś inspekcja, to zawsze potem mają jakieś zarzuty i skargi i wnioski.
Jak kiedyś przy pomocy Prezesa, siłą naszych niezłomnych charakterów i pyszczków pobraliśmy do laboratorium worek ogórków kiszonych. Ach co za wspomnienie! Nawet wtedy udało się próbki pobrać!
I na marne! Odrzucili wnioski pokontrolne! Taka robota.